Wideo

Trendy wideo w 2022

Ludzie spędzają 2,6 razy więcej czasu na stronach internetowych zawierających treści wideo - na dodatek, strony te mają 53 razy większe szanse na pokazanie się na pierwszej stronie Google. Wiemy też, że w mediach społecznościowych filmy generują 300% więcej ruchu i ludzie dzielą się nimi dwa razy częściej, niż artykułami lub grafikami. Pora przyjrzeć się temu, jakie treści wideo są popularne, oraz jak je tworzyć.

Jak oglądamy dzisiaj wideo?

Filmy coraz częściej oglądamy na komórkach, a nasz okres koncentracji uwagi ciągle się kurczy. Przez natłok informacji szybko się nudzimy, a treści, które nie złapią naszej uwagi w pierwszych 3 sekundach, ignorujemy. W związku z tym, coraz popularniejsze stają się krótkie formy wideo. Jest to atrakcyjna forma, która jednocześnie bawi oraz informuje, bez zabierania nam dużej ilości czasu lub energii. Podczas mycia zębów możemy włączyć 60-sekundowego TikToka i zobaczyć skrót z ostatniej Eurowizji, lub dowiedzieć się, ile zarabia właściciel Żabki. Popularność tej platformy i fakt, że inne media społecznościowe ciągle starają się ją skopiować (Instagram Reels i YouTube Shorts) pokazuje siłę krótkich, rozrywkowych treści wideo.

Gdzie można publikować swoje treści wideo i jakiej powinny być długości?

Marketerzy mają do wyboru media społecznościowe takie jak TikTok, YouTube, Twitter, LinkedIn, Facebook, Instagram Stories i Reels. Po więcej informacji zapraszamy do naszego artykułu o social media. Kiedy wybierzemy już gdzie chcemy zaistnieć, będziemy wiedzieli, jak nagrywać nasze filmy - w pionie, czy poziomie. Podyktuje to też ton i język, którym posługujemy się w naszym wideo.

Niezależnie jednak, co wybierzemy, filmy powinny być krótkie, czyli poniżej trzech minut, a najlepiej nie dłuższe niż 60 sekund. Spróbuj przypomnieć sobie, kiedy ostatnio obejrzałeś na LinkedIn’ie cokolwiek dłuższego niż 30 sekund - pewnie sprawia ci to trudność? Na wszystkich innych mediach społecznościowych jest podobnie - najlepiej radzą sobie zazwyczaj filmy krótkie, bo kończą się zanim zaczniemy się nudzić.

Jakie filmy nagrywać?

W 2022 polecamy następujące 7 trendów wideo:

1. Behind the brand (Za kulisami marki) – film bardzo podobny do vloga, pokazujący życie firmy i ludzi, którzy ją tworzą. Nagrania z ręki, z dużą ilością ruchu – nie powinny wyglądać idealnie, gdyż tracą wtedy na autentyczności. Najlepiej jeśli wideo ma jednego prowadzącego, który czuje się komfortowo przed kamerą i ma silne umiejętności interpersonalne. Pełni on rolę narratora, który występuje przed kamerą, aby nadać filmowi kontekst oraz chodzi po biurze i rozmawia z resztą pracowników. Bardzo ważne jest unikanie wyuczonych wypowiedzi – film powinien być jak najbardziej naturalny. Można w ten sposób pokazać ludzką stronę marki, wytłumaczyć jak działa firma, lub pokazać postępy w pracy.

Przykład: Social Media Examiner organizuje konferencję

2. Brand challenges (Wyzwania marki) – format szczególnie popularny na TikToku i Instagramie, ze względu na ich system hasztagów. Marki zachęcają do wykonania jakiegoś tańca, użycia w ciekawy sposób ich produktu, lub wykonania konkretnej czynności. Ważne jest, aby wyzwanie było zabawne i przyjemne – użytkownicy nie wrzucą challenge’a na swoje media społecznościowe, jeśli będzie to jedynie nudna reklama produktu. Aby zachęcić do wzięcia udziału, warto wprowadzić nagrodę za najciekawsze zgłoszenia. Dużą korzyścią są tutaj zwiększone zasięgi – docieramy jednocześnie do ludzi, którzy obserwują naszych obserwujących.

Przykład: Rap z masłem orzechowym Jif

3. Filmy edukacyjne – skupiają się na dogłębnym wytłumaczeniu wybranego tematu i dzieleniu się przydatnymi informacjami. Często przybierają formę animacji, ale ze względu na kosztowność tej techniki, można zastąpić ją prostym nagraniem. W sektorze B2B warto zaangażować do filmu handlowców, gdyż najlepiej znają oferowane przez firmę usługi oraz budują w ten sposób swoją rozpoznawalność i eksperckość. Bardzo ważna jest lekka forma i ciekawy przekaz – nikt nie chce oglądać nudnego wykładu – film musi jednocześnie edukować i bawić.

Przykład: HubSpot uczy jak tworzyć Instagram Stories

4. Filmy produktowe/demonstracyjne – pokazują jak korzystać z produktu lub usługi firmy, oraz w jaki sposób rozwiązują one problem klienta. Im prostsze wytłumaczenie, tym lepiej – długie, zawiłe opisy sfrustrują potencjalnego klienta i niewiele mu pomogą. Warto stworzyć parę filmów o różnym stopniu zaawansowania - niektóre będą zachętą do dowiedzenia się więcej, a następne pozwolą na lepsze zrozumienie. Kluczowy jest humor, który sprawi, że nawet najbardziej banalny produkt stanie się czymś ciekawym i pociągającym.

Przykład: Niesamowita siła Flex Tape

5. Reklamy influencerskie – do współpracy filmowej można zaprosić influencerów. Pozwoli nam to dotrzeć do konkretnej grupy docelowej i zwiększy naszą wiarygodność – ludzie częściej ufają influencerom niż reklamom. Ze względu na wysokie koszty takiej reklamy, ważne jest przeanalizowanie, czy współpraca przyniesie pożądane rezultaty. Znany aktor niekoniecznie trafi do naszej grupy docelowej – często lepiej sprawdzi się osoba z mniejszą liczbą fanów, ale bardziej dopasowaną tematyką treści.

Przykład: Spersonalizuj swój t-shirt z Lenovo i Amy Tangerine

6. Live – bardzo przydatnym narzędziem są także transmisje na żywo. Są one dostępne na większości portalów społecznościowych i dają firmie idealną okazję do interakcji z obserwującymi. Fani mogą zadawać pytania lub nawet dołączać do transmisji. Pomysłów na live’y jest wiele – widok na biuro lub taśmę produkcyjną, wycieczka po sklepie, relacja z wydarzenia, demonstracja produktowa, wywiad lub pytania i odpowiedzi. Przed transmisją bardzo ważne jest zadbanie o silne połączenie z Internetem, oraz odpowiedni mikrofon. Zrywające się połączenie, lub słaba jakość dźwięku i obrazu, bardzo szybko zniechęcą widzów i zestresują organizatorów. Jeśli wszystko dobrze zaplanujemy, transmisja na żywo może być świetnym narzędziem do zyskania rozgłosu, sprzedaży i komunikacji z klientami.

Przykład: Buzzfeed i eksplodujący arbuz

7. FAQ – każda strona internetowa ma podstronę z najczęściej zadawanymi pytaniami ale zazwyczaj są one dostępne jedynie w formie tekstowej. Przerobienie ich na krótkie wideo nie wymaga wiele wysiłku, a oferuje ciekawe treści do wrzucenia na media społecznościowe i możliwość urozmaicenia strony internetowej. W przypadku skomplikowanych pytań, film poradzi sobie lepiej niż tekst, gdyż pozwala na dodatkowe zobrazowanie odpowiedzi. Przed nagraniami warto poprosić swoich klientów i fanów o podesłanie ich własnych pytań, czyli zrobienie tzw. Q&A – pytań i odpowiedzi.

Przykład: Sylvane pokazuje, jak zamontować klimatyzację

___

Podczas korzystania z powyższych trendów zalecamy pamiętać, że im krótszy film, tym lepiej. Obecny widz nie ma czasu i szybko się nudzi. Konieczny jest humor i wzbudzanie emocji. Do większości nagrań wystarczy dobry telefon – nie każda treść wideo musi przypominać produkcję z Hollywoodu. Wideo się opłaca, więc nie zwlekaj i stwórz w tym miesiącu jeden z proponowanych przez nas filmów.


komunikacja B2B

Komunikacja B2B - wyzwania na 2022 rok

Ostatnie dwa lata przekonały wszystkich, że planowanie i prognozowanie to trudna sztuka. Świat wciąż nas zaskakuje, ale biznes toczy się nadal. Oto krótkie zestawienie wyzwań  na 2022 rok w obszarze komunikacji B2B. Część z nich to kontynuacja znanych już zjawisk, nie zaszkodzi jednak przypomnieć sobie, jak duży wpływ wywarły i będą wywierać na pracę w PR i marketingu.

Social selling

Social selling, czyli prowadzenie w mediach społecznościowych komunikacji z myślą o sprzedaży własnych produktów lub usług, to trend, który zyskuje w Polsce na popularności od 2 lat co najmniej. Obserwujemy, że przekonują się do niego również mniejsze firmy działające w segmencie B2B. Wszystko dlatego, że klienci właśnie w mediach społecznościowych poszukują często rozwiązań swoich biznesowych potrzeb i problemów. Bezpośredni kontakt z ekspertem lub handlowcem ułatwia zadawanie pytań na różnych etapach procesu zakupowego.

Warto pamiętać, że nie wszystkie działania w mediach społecznościowych przełożą się szybko na kontrakty handlowe. Większość będzie miała kluczowe znaczenie na etapie budowania świadomości marki i wyjaśniania problemów, z którymi mierzą się potencjalni klienci. Czyni to social selling inwestycją o charakterze długoterminowym.

Social media to także miejsce, w którym biznes zyskuje ludzką twarz. Handlowcy mogą podzielić się swoimi zainteresowaniami, pasjami, inspiracjami. W ten sposób pokazują potencjalnym klientom, kim są, co ich napędza, jakie wartości są dla nich ważne. Podobnie firma - może pokazać, czym żyje na co dzień i jak wyglądają pracownicy.

Employer branding i komunikacja wewnętrzna

Wiele wskazuje na to, że praca zdalna zostanie z nami na dłużej. Taki model – już nie w drodze wyjątku, ale jako firmowa codzienność i wybór pracowników – powoduje sporo wyzwań na styku PR (lub szerzej: komunikacji) i HR. Na znaczeniu zyskiwać będą:

  • Akcje społeczne, wolontariat,
  • Działania uwzględniające różne potrzeby pracowników w zależności od wieku i stażu pracy,
  • On-boarding nowych pracowników,
  • Employee advocacy, czyli głównie aktywność pracowników w mediach społecznościowych.

Wszystkie te kwestie to przejaw zmiany, jaka zachodzi w rozumieniu kultury organizacyjnej. Coś, co jeszcze niedawno było utożsamiane z „korporacyjnym bełkotem”, staje się niezbędnym składnikiem pozwalającym identyfikować się z pracodawcą. Firmy angażują pracowników wokół idei a nie tylko realizacji planów sprzedażowych, czy generowania zysku. Przed działami komunikacji stoi duże wyzwanie: jak pokazać, że firma to coś więcej niż budżet i Excel? Wielka odpowiedzialność spoczywa na zarządzie, ale inicjatywy oddolne również mają szansę powodzenia. Trzeba zatem trzymać rękę na firmowym pulsie i zadawać odpowiednie pytania diagnozujące sytuację.

Działania niestandardowe

Chyba już każdy zdążył przeczytać jakieś podsumowanie 2021 roku, w którym była mowa o konieczności dostosowania działań do nowych warunków pandemicznych. Standardem powoli stają się akcje niestandardowe. Trzeba się przygotować na to, że w 2022 roku będzie podobnie. Działania, które odbiły się szerokim echem wśród konsumentów (i zyskały uznanie jury różnych konkursów reklamy i PR), teraz mogą zainspirować sektor B2B. Na mniejszą skalę, ale wciąż kreatywnie. Angażując klientów, pracowników, kontrahentów, środowisko branżowe.

Jednocześnie trzeba pamiętać, żeby nie rzucać się na każdą nowinkę marketingową, zwłaszcza technologiczną. Skuteczne jest nie to, co akurat modne i szeroko omawiane w sieci, ale to, co sprawdza się w danej grupie docelowej. Przykładem sprzed roku może być Clubhouse - gwiazda, która rozbłysła i zgasła.

Skuteczne zarządzanie treścią

Content marketing miewa się doskonale, a w 2022 roku stawać będziemy ciągle przed tymi samymi wyzwaniami:

  • Jak dopasować treść do osób, które są na różnych etapach ścieżki zakupowej?
  • Jak dokonać optymalnego wyboru kanału komunikacji, aby nie rzucać się na ilość, tylko postawić na jakość?
  • Z jakich narzędzi korzystać? Czy wystarczą teksty, czy pójść w wideo i podcasty? A może jednak webinarium?
  • Jak zarządzać wszystkimi osobami, które tworzą treści? Jak dbać o to, żeby nie stracić z oczu strategicznego celu komunikacji i nie ulec pokusie „radosnej twórczości”, zwanej inaczej „sztuką dla sztuki”?

Coraz więcej firm z sektora B2B, również małych i średnich, przekonuje się do formatów wideo i podcastów. Dla nich istotnym wyzwaniem będą też kwestie organizacyjne i techniczne. Wielu osobom wydaje się, że własne wideo czy podcast to prosta rzecz, wystarczy dobry smartfon. Skoro setki tysięcy nastolatków podbija YouTube, to i my możemy. Łatwo wpaść w pułapkę, bo po pierwsze trzeba mieć pomysł i coś ważnego do przekazania „światu”, a po drugie trzeba to umieć zapakować. Czystość nagrania dźwięku, dobre światło na planie, stabilny obraz, ciekawe kadry – to się nie robi „samo”, trzeba się tego nauczyć (lub skorzystać z oferty specjalistów).

Ekologia i społeczna odpowiedzialność

Wyzwanie, które uświadamia sobie coraz więcej ekspertów od komunikacji B2B: co robić, aby firma nie została posądzona o greenwashing? Recepta jest tylko jedna: prowadzić biznes ekologicznie i odpowiedzialnie nie dlatego, że to się dobrze komunikuje i sprzedaje, ale dlatego, że po prostu tak trzeba. To nie marketing czy PR mają proponować akcje „eko”, to zarząd, wszyscy menedżerowie i pracownicy powinni działać zgodnie z zasadami poszanowania środowiska naturalnego i lokalnych społeczności. Weryfikacja prawdziwości zaangażowania firmy jest naprawdę prosta, nie ma co liczyć, że „jakoś się uda”.

Mierzenie skuteczności działań

To wyzwanie stare jak świat. W obszarze digital marketing pomiar skuteczności stał się o wiele prostszy: Google Analytics czy statystyki mediów społecznościowych są prawdziwą kopalnią wiedzy. Trudniej jest z akcjami niestandardowymi i PR. Nie wolno jednak zapominać o tym, aby już na etapie planowania wyznaczyć konkretne cele, których realizacja będzie na bieżąco monitorowana. Cele powinny być mierzalne – niby to podstawowa wiedza z zarządzania, ale wciąż musimy sobie o tym przypominać.

 

W 2022 roku PRowcy i marketerzy sektora B2B z pewnością mogą spodziewać się czasu pełnego zaskoczeń - ale i dobrze znanych wyzwań. Biznesowe powodzenie czeka nie tylko na kreatywnych, którym z łatwością przychodzą do głowy nowatorskie pomysły i eksperymentatorów, którzy uwielbiają sięgać po nowe narzędzia. Sukces osiągną również pracowici, systematyczni i konsekwentni. Bo taka jest specyfika komunikacji B2B. I całego sektora B2B.

 


podcast

Podcast jako sposób na content atrakcyjny dla klientów

Przebodźcowanie i przesycenie reklamami sprawia, że coraz częściej konsumenci wybierają taką formę rozrywki, która angażuje tylko jeden zmysł - słuch. To właśnie podcast staje się coraz bardziej popularną metodą komunikacji marek. Firmy, które chcą dotrzymać kroku swoim klientom, starają się ich zaskakiwać coraz częściej oferując podcasty.

Badanie Tandem Media wykazało, że co czwarty polski internauta powyżej 15 r.ż. regularnie słucha podcastów. Z tego artykułu dowiesz się, czym jest podcast i dlaczego warto o nim pamiętać przy planowaniu strategii.

Podcast, czyli prosty i przyjemny przekaz

Podcast to audycja, której można odsłuchać w dowolnej chwili. Polacy zazwyczaj słuchają podcastów na smartfonie lub komputerze. Najpopularniejsze okazują się te o tematyce kryminalnej, do nauki angielskiego i biznesowej. Różnorodna i stale powiększająca się baza materiałów, sprawia, że każdy znajduje coś dla siebie. Dzięki temu podcasty trafiają do dużej liczby odbiorców.

Kojarzą się z odpoczynkiem, czasem tylko dla siebie. Dodatkowo osoby zapracowane, uważają je za wygody sposób pozyskiwania informacji, uczenia się lub po prostu słuchania opowieści podczas wykonywania codziennych obowiązków. 

Podcast idealnie pasuje do wizji wielozadaniowego człowieka.

Podcast to pomysł na nową formę content marketingu

Badania wykazały, że odbiorcy najchętniej słuchają podcastów wieczorami w domu. Komfortowe, wręcz intymne warunki, nienachalna forma, po którą można sięgnąć wtedy kiedy się ma na to ochotę - to wszystko daje możliwość nawiązania bliskiego kontaktu ze słuchaczem. 

Dzięki nietypowej formie jaką jest podcast, promocja produktów jest przeprowadzona w sposób autentyczny. Reklama nie jest głównym elementem odcinka, tylko zwykle zajmuje jego małą część. Na dodatek o produkcie mówi osoba, której wcześniej słuchacz zaufał. 

Twórca podcastów Tim Ferriss przeprowadził eksperyment. Zapytał swoich odbiorców, czy wolą zapłacić i słuchać jego odcinków bez reklam, czy jednak wolą nie ponosić kosztów i słuchać audycji sponsorowanej. Wynik jest zaskakujący. W czasach, gdy reklamy bombardują nas z każdej strony, aż 99% badanych nie ma nic przeciwko sponsorowanym treściom w podcaście. Więcej informacji na temat eksperymentu znajdziecie tutaj.

Liczy się treść

Dyrektorzy i pracownicy działów marketingowych przy wyborze podcastu jako jednej z form contentu marketingowego muszą zadać sobie kilka podstawowych pytań:

  • Co chcą w nim przekazać?
  • Czy te treści są wartościowe dla słuchaczy, potencjalnych klientów firmy?
  • Czy treści będzie wystarczająco dużo, aby stworzyć kilka odcinków podcastu? Jeśli nie, warto zastanowić się, czy w jakiś inny sposób można urozmaicić materiał np. poprzez zaproszenie gości.
  • Czy treści będą bezpośrednio związane z oferowanymi przez firmę produktami lub usługami? Czy raczej będą dostarczały wiedzy lub rozrywki, a marka pojawi się w formie sponsoringu?

Zaplanowane i spójnie tematycznie odcinki dadzą wrażenie, że konto jest przemyślane, a przekaz jasny, uporządkowany w logiczny sposób. Słuchacze, którym spodoba się tematyka i jakość treści, zostaną prawdopodobnie wiernymi odbiorcami kanału. Będą liczyli na nowe materiały o podobnej, interesującej ich tematyce.

W podcastach, jak i innych formach komunikacji, najważniejsza jest wartościowa treść. Szerzej o content marketingu przeczytacie w artykule: https://humansigns.pl/content-is-king/

Podcasty w liczbach, czyli o ich sukcesie

Podcasty to całkiem nowa forma rozrywki, która zyskuje na popularności. W Polsce korzysta z niej już 9 milionów osób. 

Można by się spodziewać, że jej odbiorcami są głównie młodzi ludzie, lecz tak nie jest. Kim więc są słuchacze podcastów w Polsce? Badania Publish Group na zlecenie Tandem Media wykazały, że ponad połowa, bo aż 57%, to osoby powyżej 35 roku życia. Prawie ½ słuchaczy ma wyższe wykształcenie. Taka grupa konsumentów jest bardzo atrakcyjna dla firm.

Dodatkowo popularność tego rodzaju przekazu rośnie z roku na rok. Odbiorców podcastów ciągle przybywa, dlatego warto zainteresować się tematem. Aż 65% badanych stwierdziło, że słucha podcastów dopiero od roku.

Jak wskazują powyższe badania, podcasty mają solidne podstawy i stają się coraz bardziej popularną formą komunikacji marek z rynkiem, z potencjalnymi klientami. Jednak jest to inwestycja, którą trzeba dobrze rozważyć i zaplanować. Bo bez strategii nawet doświadczony marketer może się czasem zgubić w digitalnym labiryncie.


wirtualne-spotkania-lokalne

Wirtualne spotkania lokalne

Na jesień 2020 roku mieliśmy zaplanowanych blisko 20 spotkań dla dziennikarzy mediów regionalnych z lekarzami w szpitalach na terenie całej Polski. Kiedy okazało się, że organizacja tego przedsięwzięcia w dotychczasowej formule nie będzie możliwa, opracowaliśmy skuteczny patent na przygotowanie wydarzeń regionalnych w formule online. Oto nasza top lista pięciu sprawdzonych rozwiązań.

Lokalne kampanie świadomościowe dotyczące objawów i diagnostyki różnych chorób są niezwykle istotne. Powszechnie wiadomo, że lepiej zapobiegać niż leczyć, a w czasach, kiedy profilaktyka schodzi w świadomości społecznej na dalszy plan, warto działać ze zdwojoną mocą – rak nie poczeka na koniec pandemii. Dlatego też łącząc wspólne siły lokalnych ośrodków, lekarzy i zaangażowanych w akcję pacjentów stworzyliśmy wirtualne spotkania lokalne budujących wiedzę na temat sześciu jednostek chorobowych.

Zwyczajna – niezwyczajna formuła wirtualnych spotkań 

Spotkania organizowaliśmy na platformie Zoom. Zazwyczaj ekspert i pacjent przebywali w jednym pomieszczeniu, pozostali uczestnicy łączyli się z domu lub swoich miejsc pracy. Spotkanie było nagrywane – po spotkaniu dziennikarze otrzymywali materiał video oraz materiał prasowy wzbogacony o autorskie komentarze eksperta. Co sprawiało, że po każdym naszym spotkaniu ukazywało się od kilkunastu do kilkudziesięciu publikacji? Poniżej kilka naszych rad:

  1. Stawiaj na lokalny kontekst

Bez lokalnych danych, trudno o atencję mediów. Ile chorych jest w danym województwie/mieście, a ilu choruje w Polsce? Czy jest coś czym możemy się pochwalić w zakresie opieki realizowanej przez regionalny ośrodek, z którego pochodzi ekspert? Może szpital posiada wyjątkowe na skalę regionu lub kraju narzędzia diagnostyczne, może nowo wyremontowany oddział lub nowoczesny sprzęt medyczny? Odpowiedzi na te pytania były zawsze interesujące dla mediów regionalnych.

  1. Stwórz wartość dodaną dla lokalnych odbiorców

Zadbaj o dodatkowy pretekst do komunikacji. Czy lokalny ośrodek oprócz szerzenia wiedzy mógłby zrobić coś dla lokalnej społeczności? Zorganizować otwartą infolinię, w której ekspert będzie danego dnia odpowiadał na pytania potencjalnych pacjentów? Być może uda się zorganizować dzień/tydzień otwarty, podczas którego pacjenci ze skierowaniem będą przyjmowani priorytetowo? Każda inicjatywa tego typu, to świetny kontekst dla lokalnych mediów.

  1. Zadbaj o miejscowe wsparcie

Nikt nie zna lokalnych mediów lepiej niż rzecznik danego szpitala. Budowane przez lata kontakty być może chętnie wykorzysta, aby nagłośnić spotkanie z ekspertem. Może zechce wysłać zaproszenie do swojej bazy dziennikarzy lub prześle informację prasową po wydarzeniu? Zaangażowany rzecznik zaopiekuje się również ekipą telewizyjną czy radiową, która będzie chciała na miejscu nagrać dodatkowy komentarz. Takie wsparcie jest nieocenione.

  1. Nadaj chorobie twarz

Choroby mają to do siebie, że są dość abstrakcyjne. Często w naszej głowie jawią się po prostu jako zlepek różnych symptomów. Zaproszenie pacjenta z regionu, takiego „sąsiada” przeciętnego czytelnika, widza lub słuchacza, który podzieli się historią swojej choroby, naprawdę otwiera oczy i sprawia, że choroba staje się realna. Dodatkowo, lokalna telewizja bardzo chętnie nagra setkę z pacjentem, która będzie stanowiła świetne uzupełnienie materiału eksperckiego.

  1. PAP jest dobry na wszystko

Oprócz lokalnych dzienników, tygodników, radiostacji i telewizji, warto dołożyć wszelkich starań, aby na spotkaniu pojawił się przedstawiciel lokalnego oddziału PAP. Obecność dziennikarza, to gwarancja powstania depeszy, a z tej chętnie korzystają bardzo poczytne portale, dzięki czemu zyskujemy szeroki zasięg naszej akcji.

Czy formuła spotkania determinuje sukces?

Z naszych doświadczeń wynika, że nie ma to aż takiego znaczenia, a w skrócie przepis na udane spotkanie z dziennikarzami brzmi: weź garść sprawdzonych lokalnych danych, dodaj dobry kontekst i wartość dodaną dla lokalnych odbiorców, zmieszaj wszystko z dawką merytorycznej wiedzy i okraś profesjonalizmem i uśmiechem.

 


Content is king

Content is king. Distribution is queen.

Content marketing, czyli komunikacja firmy oparta o treści użyteczne dla potencjalnych klientów. Jest z nami od ponad dekady, ale można odnieść wrażenie, że wciąż się go uczymy: firmy B2B, sklepy internetowe, branża FMCG, profesjonalni wydawcy… No i eksperci w agencjach PR. Musimy się stale uczyć, bo zmieniają się reguły dystrybucji treści, dyktowane w znacznej mierze przez takich gigantów, jak Google czy Facebook.

Nawet najlepszy, najciekawszy tekst, przygotowany w oparciu o rzetelną analizę rynku i potrzeb klientów, nie obroni się sam. Opublikowany na Twojej stronie internetowej będzie czekał na przypadkowych gości. Musisz mu pomóc dotrzeć do właściwych osób angażując swój czas, a niekiedy i środki, żeby Królowa Dystrybucja była dla niego łaskawa. Na tym właśnie polega dobry content marketing.

Kanały własne firmy

Masz do wyboru naprawdę szerokie spektrum narzędzi. Ale nie łudź się, że rozwijanie kanałów własnych można robić po godzinach, jedną ręką w czasie spotkań wideo albo kiedy Ci się akurat przypomni, bo mówili o tym na szkoleniu. Kluczem do sukcesu jest w tym przypadku KONSEKWENCJA.

Nie próbuj być aktywnym we wszystkich mediach społecznościowych, jeśli nie masz na to czasu. Wybierz jeden lub dwa kanały i dostosuj treści do odbiorców, którzy zgromadzili się wokół Twojej marki (lub których dopiero chcesz zgromadzić). Nie kopiuj na LinkedIna postów z Instagrama i nie wrzucaj na Facebooka linków do YouTube. Każdy z tych kanałów ma swoją specyfikę i swoich użytkowników.

Kanały własne to także newslettery. Nie musisz wysyłać ich regularnie, nie musisz też przejmować się zachowaniem tych samych rubryk czy kategorii. Szanuj czas swoich czytelników i dziel się z nimi tylko tymi materiałami, które są ważne. Możesz przesłać maila z jednym tylko tekstem – to lepsze niż tematy zapchaj-dziury. Ważne, żebyś wypracował sobie swój własny styl komunikacji z odbiorcami. Pomyśl, za co lubisz niektóre newslettery? Czym się wyróżniają? Podpatruj i ucz się od najlepszych. I, oczywiście, analizuj statystyki otwarć i klików.

Recycling treści

To działanie powinieneś polubić! Chodzi o teksty lub inne materiały, które angażowały jakiś czas temu użytkowników. Możesz je po roku odświeżyć i znów puścić w obieg. Sprawdź, czy dane są aktualne, czy nie pojawiły się jakieś nowe badania albo case studies.

Możesz też rozważyć przerobienie treści w innym formacie. Z artykułu zrobić infografikę albo animację wideo. Posta wydłużyć do artykułu. Temat, który okazał się swego czasu interesujący, omówić z gościem podczas webinaru albo podcastu. Miksuj formaty, bo klienci nie znoszą nudy.

Evergreeny

„Najbardziej lubimy te piosenki, które znamy”. Podobnie działa content marketing. Są treści, które zawsze się klikają. To wszelkiego rodzaju listy trendów, podsumowania zmian i poradniki. Do tych ostatnich szukaj inspiracji w Google Trends albo Answer the public. Pamiętaj jednak, że z tych samych narzędzi korzysta Twoja konkurencja. Oni też tworzą content. No, chyba, że działasz w naprawdę wąskiej niszy, albo jesteś liderem rynku i niczego się nie boisz.

Postaw na SEO

Obecnie każdy marketer, ekspert PR czy komunikacji musi znać podstawy SEO. Nawet jeśli od kwestii technicznych / informatycznych będzie miał osobnego specjalistę, to w zakresie doboru słów kluczowych, formatowania tekstu, budowania zdań i akapitów odpowiedniej długości – powinien się sprawnie poruszać. Algorytmy Google mogą się zmieniać, ale jeśli materiał będzie tworzony z myślą o zainteresowaniu potencjalnego klienta (a nie np. handlowców czy prezesa) to znacząco zbliżysz się do sukcesu. Pilnuj też prostego języka. To trend, który obejmuje coraz więcej instytucji i firm. Nie bądź urzędnikiem, nie pisz zdań wielokrotnie złożonych na 4 linijki, bo zniechęcisz nie tylko czytelników, ale i roboty Google.

Zaplanuj budżet

Nie licz, że sama dystrybucja organiczna Twojego contentu przyniesie satysfakcjonujące efekty. Prawdopodobnie trafisz w ten sposób do osób, które i tak już lubią twoją markę. Jeśli chcesz poszerzyć zasięg i w konsekwencji zwiększyć sprzedaż, zaplanuj budżet na promocję przygotowanego przez Ciebie materiału. Mam namyśli nie tylko posty sponsorowane w mediach społecznościowych (które coraz bardziej się zapychają), ale także płatne publikacje w mediach tradycyjnych. Treści, które najwięcej mówią o Twojej marce, możesz też wesprzeć reklamami w Google.

 

Lista działań, które można podjąć, aby przygotowany dużym nakładem pracy content dotarł do odpowiednich osób, jest długa. Powstają na ten temat książki i kilkudniowe szkolenia. Tutaj zasygnalizowałam tylko niektóre. Zachęcam do pogłębiania wiedzy na stronach Marketer + oraz Nowy Marketing - znajdziecie tam sporo artykułów omawiających content marketing. Możecie też zajrzeć do innych materiałów na naszej stronie.

PS

A wiedzieliście, że autorem zdania „Content is king” jest Bill Gates? 😉

 


Czy 2021 będzie jeszcze dziwniejszy?

A tak dobrze się zapowiadał. I tak dobrze wyglądał (ach te dwie 20-tki). Teraz z perspektywy 12 miesięcy czar roku 2020 prysł. Dlaczego? Czego spodziewać po jego sukcesorze?

Z perspektywy branży komunikacji marketingowej, w tym współpracujących z dziennikarzami PR-owców, siłą rzeczy wydarzeniem roku jest zakup mediów regionalnych należących do Polska Press przez Orlen. Można uciekać od polityki, ale co zrobić, jeśli ona i tak cię dopada? (o pandemii nie ma potrzeby pisać - jej pierwszoplanowa rola w tegorocznych wydarzeniach w Polsce i na świecie nie podlega dyskusji i można o niej czytać każdego dnia).

Orlen wydawcą 

Analizę sensu (czy też raczej bezsensu) biznesowego tej transakcji kompetentnie przygotował m.in. red. Maciej Samcik z „Subiektywnie o finansach”. My spójrzmy na konsekwencje dla pracy osób zatrudnionych w marketingu.

Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można założyć, że z upływem czasu w poszczególnych tytułach Polska Press występować będzie zjawisko, które poznaliśmy dzięki TVP i Polskiemu Radiu. Mówiąc krótko nastąpi upolitycznienie linii redakcyjnych zgodnie z oczekiwaniami partii rządzącej. Z oczywistych względów spowoduje to odpływ części dotychczasowych czytelników i użytkowników serwisów internetowych tych tytułów. Spadną więc nakłady i wskaźniki UU, CTR, itd.

Rydzyk red. nacz.

Równolegle z poszczególnych redakcji poodchodzą lub zostaną zwolnieni dziennikarze. I będą to raczej ci bardziej, a nie mniej kompetentni (vide: casus redakcji radiowej Trójki czy telewizyjnych Wydarzeń). Zastąpią ich m.in. absolwenci Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Czy taki tytuł będzie wówczas wciąż pożądanym medium do publikacji na jego łamach, w tym sensie również w jego serwisach, materiałów prywatnych spółek współpracujących z agencjami? Przecież - abstrahując nawet od profilu politycznego danego tytułu - dla komercyjnego klienta interesujące są zasięgi w grupie docelowej, jakość treści i kontekst, w którym ma być opublikowany jego materiał.

Czytelnik wg PiS

Profil wyborcy PiS jest dobrze socjologicznie i demograficznie opisany. Wiemy zatem jak prawdopodobnie ukształtuje się profil przeciętnego czytelnika (na ten temat pisałem w jednym z wcześniejszych tekstów tutaj). Ilu klientów, jaki procent biznesu w tym kraju jest zainteresowany tego typu konsumentem?

W ślad za częścią czytelników, internautów i dziennikarzy odpłyną z łamów reklamodawcy. W konsekwencji każdy z tych tytułów będzie musiał polegać na reklamach Orlenu i współpracy z innymi spółkami Skarbu Państwa (które w wyborze medium nie będą się kierować żadnymi przesłankami merytorycznymi, a jedynie politycznymi).

Brak alternatywy

Alternatywą dla mediów regionalnych, takich jak „Gazeta Pomorska” (codzienny nakład 30 tys. egz.) raczej nie staną się dzienniki czy tygodniki lokalne tudzież ich serwisy www, których zasięgi mają się nijak do zasięgów "Naszego Miasta" (czyli serwisów www należących do Polska Press). Nawet te tak nagradzane za osiągnięcia dziennikarskie, jak np. „Pałuki” prowadzone przez red. Dominika Księskiego (tygodniowy nakład 10 tys. egz.). Zresztą ich los może być też w rękach Daniela Obajtka czyli polityków, jeśli drukują się w drukarniach kupionych właśnie od Polska Press przez Orlen. A dystrybuują m.in. przez sieć kiosków Ruchu. Niewielkie wahania cen druku czy dystrybucji mogą skutecznie zachwiać rentownością tego typu wydawnictw, jeśli władza uzna, że są niepoprawne politycznie.

Będzie Bis

Zatem to są zmiany niedobre dla czytelników, internautów i dla branży marketingowej (która i tak już wcześniej musiała przecież przełknąć fakt powstania państwowego de facto domu mediowego czyli Sigma Bis – co w praktyce sprowadza się przecież do przekładania pieniędzy z kieszeni do kieszeni w tych samych spodniach, zamiast stabilizowania pluralistycznego rynku mediów).

Ta sytuacja pokazuje, jak bardzo ważne powinny się stać i tak już przecież coraz bardziej hołubione własne kanały komunikacji. Mam tu na myśli strony internetowe, newslettery, papierowe wydawnictwa. A także media społecznościowe, czyli Facebook, LinkedIn albo Instagram. Przy czym i w tym obszarze następują zmiany, które raczej wywołają ból głowy w branży marketingowej.

Nie będzie ciasteczek

Jedna z najpopularniejszych przeglądarek internetowych na świecie, czyli Google Chrome zapowiada w 2021 r. blokowanie śledzenia za pomocą tzw. ciasteczek (pochodzących od tzw. firm trzecich). Może nie jest to rewolucja, bo już wcześniej na podobne kroki zdecydowali się inni (Apple w Safari, Microsoft w Bing), ale z punktu widzenia agencji marketingowych jest to problem. Jak prowadzić kampanie remarketingowe? Jak mierzyć ich skuteczność? Itd. itp. Jak informuje Kantar te zapowiedzi niepokoją, póki co, 48 proc. marketerów (globalnie). Teoretycznie skorzystają użytkownicy internetu czyli my wszyscy, a konkretnie nasza prywatność (chociaż i w tym wypadku nie ma zgody, bo 54 proc. konsumentów deklaruje, że lubi być śledzona w sieci, ponieważ chce aby reklamy były dostosowane do ich potrzeb).

Nie będzie hejtu

Jakby było mało zmian Komisja Europejska chce, żeby tzw. platformy internetowe takie jak Google czy Facebook zaczęły lepiej moderować treści. Oczekuje, aby przestrzegały reguł ujętych w dwóch właśnie im przedłożonych dokumentach Digital Services Act i Digital Market Act. To znów teoretycznie dobre posunięcie dla nas wszystkich - rzecz idzie m.in. o eliminowanie z sieci fake newsów i mowy nienawiści. Ale wcale nie jest powiedziane, że skutkiem ubocznym będzie modyfikacja funkcjonalności narzędzi marketingowych wykorzystywanych przez agencje do realizacji kampanii online. Natomiast jeśli w efekcie ukróci się lub chociaż utrudni w ten sposób życie farmom trolli, to będzie niewątpliwie sukcesem. Także z punktu widzenia etycznie pracujących agencji.

 

 


social media

Social media – PR dla firm B2B

Myli się ten, kto myśli, że social media są tylko dla branży modowej czy FMCG. W błędzie jest ten, kto uważa swoich klientów za zbyt poważnych i za starych na śledzenie social media. Racja zaś jest po stronie tych, którzy eksplorują nowe kanały komunikacji z rynkiem, uczą się ich (często na błędach) i nawiązują nowe relacje.

Social media są już z nami tak długo, że korzystać z nich nauczyło się także pokolenie seniorów (definiuję je jako 70 +, czyli osoby, które nie są już czynne zawodowo). Kto się opierał, tego przymusiła pandemia. Jednak nie wszystkie firmy korzystają z tych kanałów do komunikacji i budowania wizerunku. Ba, niektóre zachowują się tak, jakby uważały je za miejsce nielicujące z powagą ich biznesu. Rozmawiałam ostatnio z pracownikiem międzynarodowej firmy, która ma zakaz budowania stron na Facebooku we wszystkich krajach, w których działa. Cóż, może kiedyś coś nie zagrało i się zniechęcili.

Social media – garść statystyk

W Polsce jest 19 milionów aktywnych użytkowników mediów społecznościowych, co oznacza penetrację na poziomie 50 proc. (dane ze stycznia 2020 r, źródło: we are social & HootSuite). Średnio w mediach społecznościowych spędzamy 2 godziny dziennie. 97 proc. użytkowników mediów społecznościowych korzysta z nich na swoim smartfonie, co jest ważną wskazówką dla osób prowadzących komunikację w tych kanałach.

Klienci Twojej firmy zapewne również są w mediach społecznościowych. Niektórzy prywatnie, ale znakomita większość również zawodowo – śledząc tematy branżowe, liderów opinii, czy konkurencję. Twoja firma powinna wykorzystać te kanały:

  • do tworzenia wizerunku eksperta,
  • do komunikacji z potencjalnymi klientami,
  • niekiedy też do obsługi zapytań aktualnych klientów, gdy zawiodą inne kanały,
  • do budowania społeczności osób zainteresowanych branżą,
  • do nawiązywania relacji.

A zatem, pytanie nie brzmi: “czy być obecnym w social media z komunikacją B2B?” ale: „Jak to robić?”, „Gdzie, w których kanałach?”

I o tym zaraz pokrótce opowiem.

LinkedIn 

Jeśli chcesz postawić na branżowe dyskusje, eksperckie porady i social selling, wybierz LinkeIn. Pamiętaj, że te aktywności wymagają zaangażowania pracowników, a zwłaszcza zespołu sprzedażowego. Sam zespół komunikacji czy PR (ani tym bardziej agencja) nie dostarczy ciepłych leadów z LinkedIna. Może co najwyżej podpowiedzieć kilka zabiegów, które uatrakcyjnią przekaz Twojej firmy.

LinkedIn to również doskonałe narzędzie rekrutacyjne. Wiele osób, które planują zmienić pracę, swoją opinię o poszczególnych firmach wyrabiają sobie właśnie zaglądając na LinkedIn. To tutaj można umieszczać bardziej bezpośrednie, nieszablonowe ogłoszenia rekrutacyjne. Można przedstawiać szefa zespołu i jego członków, każdy może poprosić o poszerowanie ogłoszenia w sieci kontaktów.

Twitter

Dziennikarzy, którzy piszą o Twojej branży, możesz znaleźć na Twitterze. Włączając się w ich dyskusje, komentując ich teksty, możesz niekiedy więcej zdziałać niż wysyłając informacje prasowe. Ale znów – na to trzeba mieć czas, nie można tego robić z doskoku.

Analogicznie, na Twitterze możesz prowadzić relacje inwestorskie i docierać do liderów opinii, np. członków think tanków, organizacji pozarządowych, czy nawet pracowników ministerstw i sejmowych komisji. Nie ryzykuj prowadzenia wymiany postów na Twitterze wieczorową porą z butelką piwa w ręku – przecież w „normalnych” warunkach ze wszystkimi tymi ludźmi spotykałbyś się oficjalnie, ubrany w garnitur.

Facebook

Tak, tak, Facebook to też jest miejsce na relacje B2B. Zwłaszcza dla małych i średnich przedsiębiorstw, działających w mniejszych miastach, czy w specyficznych niszach. Wiadomo, język komunikacji może być bardziej swobodny, możemy pozwolić sobie na więcej emocji i więcej zdjęć. Możemy się chwalić osiągnięciami, pokazywać pracowników przy ich codziennych zajęciach, celebrować sukcesy naszych klientów i kontrahentów, włączać się w różne akcje (i sami je inicjować) i komentować wszystko, co dzieje się w branży.

Facebook powinien być kolorowy i ciekawy, powinien żyć i wprost zachęcać do rozmowy (a właściwie: do pogadania - czujecie różnicę?).

YouTube

W branży B2B szczególnie ważne są tutoriale, filmy instruktażowe, materiały pokazujące zalety produktów i rozwiązań, a także opinie klientów. Warto gromadzić je na własnym kanale YouTube, nawet jeśli wszystkie były zrobione na potrzeby social media i strony internetowej. YouTube to potężna wyszukiwarka, wiele osób tam właśnie poszukuje informacji o tym, „jak zrobić…?”. Nie powinno się rezygnować z obecności w tym kanale.

Instagram

Jeśli Twoje produkty da się pokazać na pięknych zdjęciach lub jeśli Twoje usługi przyczyniają się do powstania pięknych miejsc, przedmiotów, itp. nie rezygnuj z Instagrama. Sprawdź hasztagi, które kojarzą Ci się z działalnością twojej firmy. Zobacz, co już jest, a czego jeszcze brakuje. Poszukaj w zespole osoby z pasją do fotografii, zainwestuj w dobre filtry albo w agencję z kompetencjami w obszarze Instagrama – i do dzieła!

Przy okazji, polecam na naszym blogu tekst o mobilnym przyborniku social media managera działającego na Instagramie!

Podsumowując: social media przestały już być zabawką dla nastolatków i celebrytów. To jedne z wielu narzędzi komunikacji, posiadające ogromną zaletę: mamy wpływ na publikowane treści. PR często podkreśla znaczenie tych tzw. nowych mediów. Nie powinno się ich pomijać, ale jednocześnie trzeba pamiętać, że każde działanie musi wpisywać się w strategię firmy. Warto rozpisać sobie cele, które chcemy osiągnąć komunikując się w social media, a następnie przygotować plan i zgodnie z nim działać. Pamiętając, że dobry plan to taki, który uwzględnia też sytuacje kryzysowe. Ale o tym innym razem!

 


Zaufanie do pracownika - luksus czy konieczność

Czasy pandemii bardzo mocno uzmysłowiły pracodawcom, ale także i pracownikom, jak ważne z punktu widzenia sprawnego funkcjonowania organizacji, jest wzajemne zaufanie. Jest ono niezbędne nie tylko w tak wymagającym czasie, ale to właśnie teraz  najłatwiej je zweryfikować i docenić jego wartość.

To czy zaufanie jest w DNA firmy wymaga od zarządzających nią hołdowania wartościom, które zaufanie budują. Jest to proces i często jest on ściśle związany z osobami, które stoją na czele organizacji, bo to one, bez względu na to gdzie „dowodzą”, są w jakimś sensie „gwarancją” zaufania do firmy. Budowanie organizacji opartej na wzajemnym zaufaniu wymaga kompetencji, wysokiej świadomości oraz zaangażowania pracowników. Dlatego należy stworzyć do tego dobry grunt poprzez m.in. otwartą komunikację. Kiedy stworzymy mocną platformę do dyskusji, wykażemy się szacunkiem i zrozumieniem względem innych postaw czy opinii, możemy liczyć na dobry feedback.

Zaufanie w czasach zarazy

Zaufanie najczęściej weryfikowane jest w trudnych, nieszablonowych sytuacjach. A jak weryfikuje to czas pandemii? Wzrost znaczenia zaufania we współczesnym świecie jest niebagatelny i wynika z wielu czynników, między innymi ze zjawiska globalizacji, cyfryzacji, digitalizacji. Sytuacja związana z  COVID-19 zrewidowała nasze postawy, wymusiła określone zachowania, ale przede wszystkim w życiu zawodowym wielu z nas, wymusiła zmiany w formule pracy. Pozostając w domach i pracując zdalnie, wspieraliśmy biznesy naszych firm, choć nierzadko odbywało się to w trudnych do pogodzenia sytuacjach. Obecność dzieci, partnerów, mały metraż mieszkania etc. nie sprzyjały wydajności, a jednak musieliśmy się z tym zmierzyć. Okazało się, że to co w wielu firmach dotąd było nieosiągalne, okazało się możliwe, a nawet konieczne, bo najzwyczajniej nie było innego wyjścia. I jak w tym całym zamieszaniu odnalazło się tak cenne zaufanie?

Powszechnie znane powiedzenie „ufaj, ale kontroluj” nie budzi obecnie już takich emocji, gdyż korporacje czy firmy zarządzające dużymi zespołami m.in. w tzw. terenie, stosują od wielu lat mechanizmy (systemy) monitorujące pracę swoich ludzi. Pojawia się jednak pytanie czy powszechnie rozumiana „wydajność” pracownika będzie wynikiem owego monitoringu czy jednak zaufania, a może obu tych czynników?

Zdaję sobie sprawę, że w organizacji zatrudniającej kilkudziesięciu, kilkuset i więcej pracowników zaufanie buduje się na każdym poziomie zarządzania, ale to także od doboru całej kadry zarządzającej zależy czy dana organizacja będzie firmą o ludzkiej twarzy. Badania wskazują, że wśród firm odnoszących sukcesy, zaufanie odgrywa kluczową rolę. Potwierdza tę tezę ostatnia edycja badania, przeprowadzonego przez Antal w czerwcu 2018 roku „Najbardziej pożądani pracodawcy w opinii specjalistów i menedżerów”, które dowodzi, że polscy specjaliści i menedżerowie coraz większą wagę przykładają do wielkości i prestiżu firmy, ale również do stylu jej zarządzania oraz kultury organizacyjnej.

 

A co na to badania ...

Nie trzeba nikogo przekonywać, że w firmie, w której organizacja i kultura pracy oparta jest  m.in. na zaufaniu, to nie tylko pracuje się tam w lepszej atmosferze, przy większym zaangażowaniu, ale również uzyskuje się lepsze wyniki.

Należy przyjąć tezę, że zaufanie jest kluczowym spoiwem organizacyjnym nie tylko wewnątrz firmy, ale także w szeroko rozumianym biznesie. Właśnie, bo gdyby odwrócić pytanie, a mianowicie: Czy pracownicy okazują zaufanie swoim pracodawcom?

Okazuje się, że badania CBOS z 2016 i 2018 r. wykazują, że niestety nie do końca. W badaniach czytamy, że tylko co czwarty Polak – 23 proc. w 2016 r. i 22 proc. w 2018 r., uważa, że większości ludzi można zaufać.

Jednocześnie te same badania CBOS pokazują, że aż 81 proc. ludzi ufa osobom, z którymi pracują, co sugeruje, że pracownicy cenią sobie miejsce, w którym spędzają większą część swojego czasu i liczy się dla nich nie tylko miejsce pracy (sama organizacja), ale również atmosfera, w której pracują. Oba ta warianty w znacznej mierze zależne są od samego pracodawcy, który kreuje „workingową” przestrzeń swojej firmy. To oczywiście niewątpliwie ma swoje odbicie w biznesie.

Dlatego, w nowych okolicznościach, spowodowanych pandemią, należałoby zwrócić szczególną uwagę na relacje jakie panują w firmie zadbać o sprawną i otwartą komunikację.

 

 


Dlaczego ludzie wierzą w kłamstwa?

Zakończone właśnie wybory prezydenckie w naszym kraju po raz kolejny powodują u wielu osób wrażenie, że można zwyczajnie mówić cokolwiek, żeby u części słuchaczy wywołać wiarę w prawdziwość jakichkolwiek twierdzeń, np. że oponent polityczny jest nieudacznikiem, a najpewniej i zdrajcą.

Taka konstatacja jest tym bardziej drażniąca, jeśli dostrzega się ewidentny dysonans pomiędzy słowami danej osoby, a jej czynami, które świadczą o jej niewielkim przywiązaniu do faktów.

Czy to w ogóle możliwe, że ludzie wierzą w kłamstwa?

Tak. I nauki społeczne niejednokrotnie opisywały to zjawisko. Spełnione muszą być jedynie - lub aż - trzy warunki, aby mogło ono zaistnieć. Po pierwsze nadawca świadomie musi ignorować fakty, w imię realizacji swoich partykularnych interesów. Po drugie odbiorcy z racji ograniczeń poznawczych (np. braku możliwości zweryfikowania faktów) są otwarci przyjąć słowa wyjaśniające rzeczywistość, której sami nie rozumieją. Po trzecie potrzebny jest czas na wielokrotne oddziaływanie „mijania się z prawdą”, aby przez powtarzanie ugruntować pożądane twierdzenie (np. że oponent polityczny jest nieudacznikiem, etc.). Takie postępowanie nazywa się dezinformacją.

Nota bene politycy bardzo chętnie chcąc zdemaskować przeciwnika i obnażyć jego nieczyste intencje, zarzucają mu uprawianie „czarnego PR-u”, co jest merytorycznie błędne (nie ma czegoś takiego jak „czarny PR”), ale wciąż obecne w publicznej debacie.

Tymczasem właściwiej byłoby mówić w tym kontekście właśnie o dezinformacji lub nieetycznej propagandzie, która ma to do siebie, że nie liczy się z faktami.

Potocznie propagandzie przypisuje się wyłącznie negatywne konotacje, ale w istocie rzeczy wcale tak być nie musi. Propaganda może służyć również szlachetnym celom, takim jak ochrona zdrowia - np. przestrzegać przed skutkami palenia tytoniu (zdjęcia wypadających zębów lub osmolonych fragmentów płuc na plakatach w placówkach służby zdrowia, czy - od kilku już lat - na opakowaniach papierosów to przecież nie reklama).

Jak w ogóle można wierzyć w kłamstwo, skoro tak łatwo je obnażyć?

Niekoniecznie zdemaskowanie nieprawdy jest tak proste, jak mogłoby się wydawać przeciętnemu obywatelowi współczesnego europejskiego kraju. Oczywiście jest telewizja, są gazety i jest wreszcie Internet, ale one wcale nie ułatwiają zadania. Wręcz przeciwnie.

Wróćmy zatem do polityki i wyborów. Andrzej Duda zdobył największe poparcie wśród ludzi z wykształceniem podstawowym (ponad 77 proc.), zasadniczym zawodowym (75 proc.), wśród mieszkańców wsi (blisko 64 proc.). Grupą go popierającą byli ludzie starsi, emeryci i renciści. Ludzie religijni. Z punktu widzenia marketingu dotarcie do tego typu grupy gwarantuje publiczna telewizja albo publiczne radio (bo jest w praktyce „za darmo”, wystarczy antena; nie bez znaczenia jest siła nawyku, czyli przyzwyczajenie do słuchania i oglądania właśnie tych mediów) albo tabloidy (niska cena, krótkie, prosto napisane teksty, niekoniecznie o najważniejszych sprawach). W tym zestawie możliwych kanałów dotarcia są jeszcze media katolickie - wręcz rozdawane przed lub po mszach i siłą rzeczy reprezentujące dość wąski punkt widzenia kościoła katolickiego – oraz instytucja kazania. Status ww. mediów i ich aktualne zaangażowanie w politykę były przedmiotem wielu publikacji, więc opisywanie ich wpływu na odbiorców wydaje się tu zbędne. Ale już nie tak oczywiste jest to, że Andrzej Duda w minionych latach zbudował sobie własny kanał komunikacji - jeżdżąc i spotykając się osobiście z mieszkańcami wszystkich powiatów w Polsce. Zapewne dla wielu osób, które uczestniczyły w takim spotkaniu z Głową Państwa, była to chwila wyjątkowa, niezapomniana, silnie nacechowana emocjonalnie.

Oczekiwać od takiej grupy wyborców, że będzie dociekliwie analizować wypowiedzi polityków, przetrząsać badania albo dane makroekonomiczne i porównywać je ze sobą, byłoby po prostu naiwnością. Świadomie lub nie, ale w istocie polegają na pracy dziennikarzy, co przecież samo w sobie nie jest błędem.

Niestety, upolitycznione i zideologizowane media, wspólnie z politykami, przyłączają się do procederu dezinformowania, świadomego manipulowania faktami i wprowadzania tym samym w błąd.

Opisana powyżej sytuacja nie jest jakimś typowo polskim zjawiskiem i nie dotyczy wyłącznie jednej strony sceny politycznej. Scenariusz, w którym politycy – z różnych motywacji zapewne – opowiadają swoim wyborcom „bajki” występują w różnych krajach. Tymi szczególnie popularnymi aktualnie „bohaterami” są Stany Zjednoczone i Donald Trump oraz Węgry i Orban. Do tego zestawu śmiało można dołączyć jeszcze Turcję i Erdogana a także Rosję i Putina.

Czy jest coś, co może nas ochronić?

Z punktu widzenia nauk społecznych uciec przed manipulacją wręcz nie sposób. Jesteśmy biologicznie tak ukształtowani, że nasz mózg chętnie chodzi na skróty i tym samym naraża nas na błędy poznawcze.

Przez kolejne lata funkcjonowania w świecie gospodarki wolnorynkowej nawet ci Polacy, którzy nie poszli na studia nauczyli się, że reklama jest czymś umownym. Że to co widzą w spocie reklamowym nie można traktować dosłownie - przecież cukierki Skittles nie biorą się z dojenia żyrafy a parówki Berlinki nie potrafią mówić, itd. itp. Równocześnie, niestety, Polacy nie nauczyli się rozróżniać reklamy politycznej od realnej polityki. I ma z tym problem nawet część tych po studiach. W tym wypadku w dużej części wierzą w to, co politycy im pokazują. A polityków stać na to, żeby promować autentycznie fantastyczne rzeczy, takie jak np. milion elektrycznych aut, największy port lotniczy w Europie, czy Kanał Sueski na Mierzei Wiślanej. Komunikowanie treści abstrakcyjnych przychodzi politykom wyjątkowo łatwo, bo w praktyce dla dużej części społeczeństwa jest trudne do zweryfikowania. Niestety, trudne do zweryfikowania, bo abstrakcyjne, są również treści odnoszące się do realnej polityki, o fundamentalnym znaczeniu dla demokracji, czyli trójpodział władzy czy niezależne media i sądownictwo.

W szybko zmieniającym się świecie osobom starszym, gorzej wykształconym, wykluczonym cyfrowo trudniej się odnaleźć niż młodszym, wykształconym i już obytym, mówiącym w językach obcych. Jedyna zatem nadzieja w wykształceniu. To studia podnoszą nasze umiejętności społeczne, w tym komunikacyjne i wpływają na poglądy społeczno-polityczne.

Jak pokazują badania amerykańskie przeprowadzone w pierwszej dekadzie XXI w. na grupie studentów z blisko 150 college’ów i uniwersytetów, wykształcenie powoduje, że stajemy się bardziej liberalni, a mniej konserwatywni.

Bardziej otwarci i tolerancyjni (badano studentów przed rozpoczęciem nauki i po jej zakończeniu; odsetek deklarujących siebie jako liberalnych wzrósł w okresie studiów o 30 proc.).

W tym kontekście zmiany w szkolnictwie wprowadzane i zapowiadane w ostatnich latach przez polskich polityków są niepokojące, zarówno w odniesieniu do szkolnictwa podstawowego, jak i średniego oraz wyższego. Tzn. mogą cieszyć wyłącznie tych, którzy są zainteresowani wykorzystywaniem nieetycznej propagandy i dezinformacji.

* * *

A propos dezinformacji (poniższy cytat pochodzi z newslettera serwisu 300gospodarka):

"Co z kwestią praworządności? Premier Mateusz Morawiecki wystąpił na wspólnej konferencji z Victorem Orbanem, premierem Węgier.

Obaj mówili, że nie zostało wypracowane bezpośrednie połączenie między praworządnością a środkami budżetowymi i że taki mechanizm ma dopiero zostać wypracowany i będzie wymagać jednomyślnej zgody szefów rządów krajów UE.

Jednak niemal wszystkie media oraz komentatorzy mówią coś innego.

Po raz pierwszy praworządność będzie decydującym kryterium przy wydatkach z budżetu UE. Wprowadzenie takiej warunkowości to była ambitna decyzja” – powiedział na konferencji prasowej Charles Michel, przewodniczący Rady Europejskiej.

"Zapisy o powiązaniu wypłat z praworządnością zostały złagodzone wobec wersji proponowanej przez Komisję Europejską, ale wygląda na to, że takie powiązanie zostało zatwierdzone i nie będzie wymagało jednomyślności w Radzie Europejskiej" - napisali ekonomiści Santandera.

Według Deutsche Welle ustalono, że wypłaty z budżetu będą mogły zostać wstrzymane krajowi, który nie przestrzega zasad rządów prawa, jeśli tak zdecyduje 5 z 27 krajów Unii obejmujących 65 proc. ludności UE (czyli większość kwalifikowana)."